Plakat – metoda powielania sztuki

Reklama czy już sztuka?

Pierwsze plakaty powstały na przełomie XVII i XVIII wieku. Służyły jako bardzo optymalna forma informacji, bądź reklamy. Do miana sztuki plakaty dojrzewały bardzo długo, ale od lat 30. XIX wieku zauważalna była tendencja do coraz to większej eksploatacji tej formy. Miało to swój początek wraz z epoką w sztuce nazywanej eklektyzmem. Jednym z założeń tego nurtu, było łączenie różnych form prezentacji – zaczynając od architektury i malarstwa, kończąc na reklamie i sztuce, a idealnym nośnikiem były wówczas plakaty. Pod koniec XIX wieku zaczęto stosować fotografię barwną, a metody uzyskiwania kopii takich zdjęć stały się bardziej popularne. Naturalnej przyczyniło się to do zwiększenia druku różnych plakatów.

Plakat reklamujący szampana.

Między propagandą a informacją

Rolę plakatu doceniono w bardzo przykrym, dla ludzkości, czasie – podczas I wojny światowej. Kiedy w okopach ginęli młodzi ludzie, państwa musiały szukać rezerw, gotowych walczyć za ojczyznę. W czasach, gdy radio nie buło jeszcze tak rozpowszechnione, wiele rządów zdało się na moc przekazu broszur oraz plakatów. Cel był jasny – zwrócić uwagę, zachęcić i podbudować na duchu. To właśnie z tego okresu pochodzi jeden z najbardziej znanych plakatów – Uncle Sam, autorstwa Jamesa M. Flagg’a.

I want you for U.S. Army : nearest recruiting station / James Montgomery Flagg. 1917. Library of Congress..War poster with the famous phrase "I want you for U. S. Army" shows Uncle Sam pointing his finger at the viewer in order to recruit soldiers for the American Army during World War I. The printed phrase "Nearest recruiting station" has a blank space below to add the address for enlisting...http://hdl.loc.gov/loc.pnp/ppmsca.50554

W 20-leciu międzywojennym plakaty były wykorzystywane głównie w celach politycznych, stały się też ważnym narzędziem indoktrynacji społeczeństwa w krajach totalitarnych. Plakat mógł zostać rozwieszony w wielu egzemplarzach w różnych miejscach, wykorzystywano także możliwość zaprezentowania statycznego obrazu, a więc niektóre z nich miały charakter mocno patetyczny, odnoszący się do walki o wspólną przyszłość, albo haseł odwołujących się do patriotyzmu, honoru i bohaterstwa. Dobrym przykładem są radzieckie plakaty, które często zawierały w sobie postać kolosa, wpisując się tym samym w nurt socrealizmu.

Podczas II wojny światowej na murach wielu okupowanych miast europejskich rozgrywała się wojna na murach. Plakat był formą sugestywną, przykuwającą uwagę, a w realiach okupacji pełnił także rolę informacyjną. Poza tym był o wiele bardziej bezpieczny, z racji na szybkość naklejenia go. Przypomnę tylko, że Armia Krajowa miała własną sieć drukarni, które w sposób ciągły zalewały plakatami ulice polskich miast.

,,Wara!'' B. Surałło

Plakat nowej epoki

Swoją złotą epokę plakat przeżywał na przełomie lat 60. i 70. XX wieku. Zaczął on spełniać rolę czysto marketingową, choć wiadomo, że propagandowe plakaty rozwieszane są po dziś dzień. Szczególną dziedziną, w której plakat mógł się dobrze odnaleźć było kino. Świetne plakaty reklamujące filmy wychodziły w okresie zwanym Nowe Hollywood, epoce ekspresji i eksportu różnych poglądów do sztuki filmowej. Oto kilka przykładów takich, niezwykle klimatycznych, plakatów:

612486_poster_l

Plakat-Czas-Apokalipsy-Apocalypse-Now-Coppola

2524-taksowkarz-polski-plakat-filmowy-andrzej-klimowski

Mural – całe miasto na ciebie patrzy

Giganty graffiti

Zastanawialiście się kiedyś jaki dyskomfort może czuć artysta, gdy zobaczy wielką, białą ścianę? Możemy się tego domyślać, gdy widzimy wielkoformatowe prace, zwane muralami. Jest to obecnie jeden z najpopularniejszych formatów street-art’u na świecie. Murale występują w każdym większym mieście, niektóre z nich zdobią nawet budynki rządowe, jak mural autorstwa Pabla Picassa na frontowej ścianie Y-Block w Oslo, jednego z budynków kompleksu biur rządowych Regjeringskvartalet. Mural ten niestety ucierpiał podczas zamachów terrorystycznych w 2011 roku, a do dzisiaj trwają spory między zwolennikami rozbiórki budynku, a osobami deklarującymi zachowanie jak największej części oryginalnego budynku.

1076px-Y-blokken_mot_Akersgata

Murale są często nieodzowną częścią miast, dzielnic czy osiedli. Te monumentalne prace służą często jako gigantyczne reklamy (jak na przykład murale PEWEX-u, czy Totalizatora Sportowego, popularne w wielu miastach doby PRL-u). Zaprezentuje wam najciekawsze i najbardziej monumentalne murale jakie udało mi się odnaleźć. Zapraszam!

Co łączy Michała Anioła i Diega Rivere?

Cóż, technicznie rzecz ujmując, oboje tworzyli murale. Jedyna mała różnica to epoka, a co za tym idzie inne rozumienie tych dzieł. Mural nie ma ścisłej definicji. Nie możemy powiedzieć, że coś jest muralem, a coś nie jest. Posiada za to wspólne cechy, które pozwalają nam określić oddzielną grupę sztuki ulicznej, czy malarstwa jaką są murale właśnie. Oglądając Stworzenie Adama Michała Anioła, freski na ścianie w jaskini Lascaux, czy reklamę gry XCOM 2 na dworcu Warszawa Śródmieście możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z muralami. Jedyną istotną różnicą między muralem a pracą street-art’ową (jak na przykład graffiti) jest skala i kompozycja pracy. Graffiti wyróżnia się prostotą przekazu, symboliczną, często nawet szkicową formą (jak w przypadku prac Banksy’ego), w przeciwieństwie do wielkoformatowych, przepełnionych kolorami i rozbudowaną kompozycją murali.

20160210141457

Wizytówka miasta

Murale często zdobią konkretne miejsca w miastach, najczęściej te, które odwiedza spora liczba osób, stają się one elementem architektury. Co jednak, jeżeli mural jest wizytówką miasta? Nie chodzi mi tutaj o konkretny mural, ale miasto, które słynie z imponującej liczby murali. Takim miastem w Polsce jest Łódź. W 2010 roku łódzkie murale doczekały się nawet obszernej publikacji monograficznej. Obecnie w Łodzi znajduje się ok. 150 różnych murali, część z nich to pozostałości po wielkich okazach socjalistycznej reklamy PRL-u, gro innych prac to docenione dzieła sztuki ulicznej. Oto kilka murali, które możemy oglądać na ulicach Łodzi:

Tellas – Deep Winter 

csm_TELLAS_-_Czechoslowacka_2A__1__17cef71906

P. Chrzanowski, M. Chrzanowski, K. Zielińska – 90 Lat ZWIK 

csm_P.CHRZANOWSKI__M.CHRZANOWSKI__K.ZIELINSKA_-_Wierzbowa_52__3__9c7664526a

Messy Desk – Wieża Babel

csm_MESSY_DESK_-_Matejki_21_23__1__9bfafced28

Ino – Bomber

csm_INO_-_Marynarska_54__1__b89e002afe

Street-art a wandalizm według prawa

Street-art a graffiti jak rozumieć te dwa słowa?

Sądzę, że wszyscy możemy się zgodzić co do tego, że na murze możemy znaleźć porządne dzieło, wyraz talentu artysty, a także nic nie znaczący bazgrał. Pojęcie street-art’u oznacza w wolnym tłumaczeniu sztukę uliczną. Ale co dla jednego może być arcydziełem, dla drugiego może być zwykłym malunkiem, bądź nawet aktem wandalizmu. Jak więc rozpoznać street-art i czy jest to w ogóle możliwe?

O tym jak ciężkie jest zdefiniowanie street-art’u i zwykłego graffiti mówi Alex Harvey, kierownik grupy Blank Walls, zajmującej się kierowaniem i zlecaniem dużych projektów street-art’u:

Sztuka uliczna jest przedłużeniem graffiti i uważamy, że może być narzędziem do rewitalizacji przestrzeni publicznych.

Być może najlepszą odpowiedzią na ten dylemat będzie skojarzenie powszechnie znanego graffiti ze sztuką – nie wszystko musi Ci się podobać, ale uszanuj poglądy innych. Oczywiście, bądźmy szczerzy, ale rasistowskie, ksenofobiczne i inne hasła, wyraźnie rażące w czyjąś godność nigdy nie będą traktowane jako street-art.

Street-art

A co na to polskie prawo?

W naszym prawie posiadamy niebywale nikły zapis dotyczący stricte street-art’u graffiti. Mówi o tym artykuł 63a (§§ 1 i 2) Kodeksu wykroczeń:

Art. 63a. § 1. Kto umieszcza w miejscu publicznym do tego nieprzeznaczonym ogłoszenie, plakat, afisz, apel, ulotkę, napis lub rysunek albo wystawia je na widok publiczny w innym miejscu bez zgody zarządzającego tym miejscem, podlega karze ograniczenia wolności albo grzywny.

No właśnie. Enigmatyczne słowa rysunek napis odnoszą się do tematu omawianego – street-art’u. Absolutnie nie chcę wchodzić w polemikę z prawem, jednak najistotniejsze jest to, że musimy to uszanować. Czy oznacza to jednak, że cały otaczający nas świat street-art’u jest jednym wielkim wykroczeniem? Odpowiedź brzmi: absolutnie nie!

Zwróćmy uwagę na wyraźny wymóg zgody zarządzającego miejscem. Może to przecież być wspólnota osiedlowa, właściciel budynku, bądź… miasto. Do takiej zgody doszło między innymi w Szczecinie, gdzie 15 kwietnia ogłoszono oficjalną listę wyszczególnionych miejsc, legalnego tworzenia street-art’u. W rozmowach dotyczących utworzenia takowych stref, brali udział radni miasta Szczecin, zastępca prezydenta miasta i przedstawiciel środowiska street-art’owego – Maciej Jurkiewicz, znany pod pseudonimem Kreda.

street-art_trasa_zamkowa

Moje spojrzenie na mural

Osobiście jestem zwolennikiem prostego określenia co jest street-art’em a co jest aktem wandalizmu. Sztuką jest wszelki przejaw oryginalności, a także próba oddania wizji artystycznej społeczeństwu (pamiętajmy, że krytyka i satyra to nie przejaw wandalizmu!).

Jestem wielkim zwolennikiem utworzenia i powstawania coraz to większych ilości stref legalnego grafitowania. Jest to sposób na wyrwanie miasta z monochromatyczności betonu i asfaltu, a przede wszystkim – jedna z najbardziej dostrzegalnych form artystycznych dzisiejszych czasów.

Problemem są tutaj, opisywane wcześniej, przejawy wojny na murach, które z założenia (jak każdy nierozwiązany konflikt) szybko eskalują i zamieniają się w agresywne ścienne bazgroły. Zawsze jednak istnieje sposób, aby dać pstryczek w nos kibicom rywalizującej drużyny w sposób legalny i nieagresywny.

 

Banksy – duch Bristolu. Legenda street-artu

Najbardziej nieznany człowiek na świecie

Imię i nazwisko Banksy’ego nie jest znane. Istnieją liczne spekulacje co do jego tożsamości. Jedną z osób, która uznawana była za artystę-ducha był Stephen Lazarides. W 2001 roku zarejestrował domenę strony Banksy’ego, był również autorem wielu zdjęć przedstawiających prace artysty. Sam Lazarides twierdzi, że jest wyłącznie jego fotografem i menadżerem.

Informacje jakie posiadamy o osobie Banksy’ego są bardzo nieliczne. Wiemy, że urodził się w 1974 roku w Yate, a obecnie mieszka w Bristolu. O jego poglądach dowiadujemy się w sposób najbardziej wymowny – z jego prac. W swojej twórczości Banksy wyraża postawy non-konformistyczne wobec współczesnej polityki wielu państw świata. Swoją twórczość rozpoczął na przełomie alt 90. i 00., ale nie wykluczone jest, że styczność z street-artem miał już wcześniej.

Autorstwa Photo BitBoy, Signature probably Banksy - https://www.flickr.com/photos/bitboy/246806369/, CC BY 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1590030

Prace i styl Banksy’ego

Banksy nigdy nie używa swojego podpisu. Jego największą sygnaturą jest charakterystyczny styl i przekaz prac. Artysta z Bristolu jest aktywnym komentatorem wydarzeń na świecie, można również powiedzieć, że stara się przebijać przez ignorancje społeczeństwa i naświetlać problemy walk w Palestynie, kontrowersji wywołanych doniesieniami o złych warunkach przetrzymywania więźniów w Guantanamo Bay czy sprawie meksykańskiej Zapatystowskiej Armii Wyzwolenia Narodowego.

Prace Banksy’ego są nie tylko niebywale wymowne, ale wyróżniają się ciekawą estetyką i oryginalnością, połączoną z prostotą. Przez te czynniki, a także kult artysty jaki wyrósł w brytyjskich sub-kulturach undergroundowych, prace ducha z Bristolu są rozchwytywane, a ich cena na różnych aukcjach osiąga niebywale wysokie ceny. Warto tutaj wymienić interpretacje Mona Lisy, której klasyczna uroda kontrastuje z granatnikiem na jej ramieniu.

Mona Lisa With Bazooka by Banksy

Banksy jest również autorem wielu happeningów, z czego jeden z najbardziej znanych miał miejsce podczas Igrzysk Olimpijskich w Londynie w 2012 roku. Oczom mieszkańców stolicy Anglii ukazał się wówczas sportowiec rzucający rakietą zamiast oszczepu, skoczek, przeskakujący tyczką przez płot kolczasty, czy złodziej próbujący ukraść jeden z pierścieni olimpijskich. Banksy jest również autorem filmu Wyjście przez sklep z pamiątkami z 2010 roku. Polecam gorąco film osobom które miały styczność z twórczością Banksy’ego, bądź chcą dopiero zapoznać się z jego twórczością. Jako ciekawostkę mogę powiedzieć, że film ten był nominowany do Oscara, co tylko bardziej ilustruje talent artysty.

Banksy cały czas próbuje nam coś powiedzieć

Po niemal 20-letniej karierze Banksy’ego wciąż mamy problemy z rozwikłaniem jego przekazu. Mówiąc mamy, myślę o światowych rządach i ludziach, którzy stoją za wydarzeniami, które Banksy tak gorliwie krytykuje. W jego pracach widać mocny wpływ pacyfizmu społecznej odpowiedzialności za katastrofy, które mają miejsce na całym świecie. W jego twórczości widać mocny wpływ antykapitalizmu, a ekspozycja jego prac – ulica, pokazuje jak mało miejsca w dzisiejszych czasach ma artysta. Z pewnością forma jaką jest street-art jest również świadectwem tego, gdzie w dzisiejszych czasach możemy dostrzec buntownicze dzieła, które przeznaczone są do naszej interpretacji.

Banksy oskarżany jest o akty wandalizmu, a nawet o ekspozycje prac powodujących społeczne zgorszenie. Z pewnością forma jego pracy nie przypadnie wszystkim do gustu, ale pamiętajmy, że artysta chce nam coś powiedzieć, a może to zrobić w sposób nieskrępowany i anonimowy właśnie na murach i innych szczególnych miejscach jakie wybiera.

Autorstwa Photo Eadmundo, graffiti probably Banksy - https://www.flickr.com/photos/eadmundo/50033762/, CC BY-SA 2.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=1590041

Wojna na murach

Mam wrażenie, że napisy i wlepki, które trwale wchodzą w krajobraz murów i ścian osiedli, tworzą wyzywający krzyk, prosząc się o jakąś odpowiedź. Może właśnie o to chodzi przy prowadzeniu krwawej i chaotycznej wojny na murach. Zauważmy, że statystyczna szara i smutna ściana zamienia się w forum wymiany myśli, albo pole pojedynkowe między dwoma stronami rzucającymi w siebie obelgi. I wiecie co? Tak się zastanawiam, i może lepiej zostańmy przy tej formie, szczególnie, gdy spojrzymy wstecz na dzieje miejskich batalii na murach.

148764169_752243562397134_9126057298485127352_nWyżej ukazane zdjęcie, autorstwa Jana Kołodziejskiego jest sztandarowym przykładem czynnego sprzeciwu wobec władzy. Napis który wykonał Krzysztof Stasiewski w przededniu wprowadzenia stanu wojennego. Napis mieli zobaczyć  urzędnicy PZPR, członkowie Służby Bezpieczeństwa, a przede wszystkim – przechodni.

Wojnę na murach prowadzili wszyscy przeciwni decyzjom władzy (członkowie AK, uczestnicy protestów przeciwko wojnie w Wietnamie i inni), bądź jej nadużyciem. A dlaczego właśnie przestrzeń publiczna? Dlatego, że choć nie pozwalała na utrwalenie swojej myśli, była bodaj największym placem do manifestacji jaki istniał. Napis, wlepkę, karykaturę może zobaczyć każdy, również ktoś do kogo jest to skierowane.

love-is-in-the-air-678x381

Dzisiejsza wojna na murach zmieniła swoje oblicze. Rzadko widujemy napisy wypełnione błagalnym krzykiem, choć to nie znaczy, że takie się pojawiają. Ta wojna zmieniła także swoje oblicze w sytuacji pandemicznej. Warto przypomnieć, że wyżej przywołany napis głoszący: Partyjny bełkot to nie informacje pojawił się po 40 latach na nowo. W tym samym miejscu. Mając ten sam cel – zamanifestować, zszokować i zatrzymać przechodnia.

Zdecydowanie częstym widokiem w przestrzeni miejskiej są hasła skierowane do kibiców przeciwnej drużyny piłkarskiej, czy nawet samego klubu. Nie będę ukrywał, że obserwacja zachodzących zmian na takich napisach, a często i ich treść to moje guilty pleasure. Areną takich walk od lat jest Łódź, podzielona niczym Berlin, na zwolenników ŁKSu i RTSu. Ich mała wojna ma na celu ośmieszenie strony przeciwnej, czego pokłosiem jest…skorzystam z przywileju braku komentarza i po prostu je wam zademonstruje.

14289789_483851395118553_5960234093699313637_o

14195436_482176985285994_3638056388382925614_o

14207641_482158615287831_1799678781908549476_o

Nie wykluczone, że pojawienie się tych napisów to efekt lokalnego happeningu, autorstwa osób ironizujących ze sposobu kibicowania albo kibolowania fanów obu drużyn. Niemniej napisy rozbudzają emocje wśród kibiców obu drużyn, którzy sprowokowani, często odpowiadają napisem obok. I tak całe to życie w Łodzi idzie dalej, a ja, tym przyjemnym akcentem, kończę swój pierwszy materiał.

Do zobaczenia!